Do debaty – felieton Tomasza Telesińskiego

Data: 11-02-2016

teleKonstytucja – słowo to ostatnio wybrzmiewa coraz częściej i jakoś bardziej świadomie. Dla krytyków obecnej władzy jest regularnie łamana, dla innych aktualne propozycje legislacyjne nastręczają wiele dylematów konstytucyjnych, uznając ustawę zasadniczą za dokument nieprecyzyjny, nie potrafiący efektywnie chronić porządku konstytucyjnego. Bez względu na ocenę sytuacji nastała atmosfera dyskusji i sporów, tak charakterystyczna dla naszego społeczeństwa. Jednakże ów dylematy zdaje się kanalizować propozycja Prezydenta RP, aby na stulecie polskiej niepodległości naród wypowiedział się w referendum konstytucyjnym.

 

Konstytucja RP w rozdziale VII traktuje o samorządzie lokalnym. Te fundamentalne zapisy miały utrwalić procesy decentralizacji władzy i dawać komfort władzy lokalnej w funkcjonowaniu. Jednakże rzeczywistość pokazuje, że w wielu wypadkach ustawodawca pozostawił ostateczne rozwiązania odpowiednim ustawom, które nie zawsze odzwierciedlają i wzmacniają ideę samorządności.

 

Propozycję Prezydenta RP dotyczącą szerokiej debaty konstytucyjnej można traktować wielorako – jako zasłonę dymną dla aktualnych poczynań rządzących lub rzeczywistą troskę o uporządkowanie systemu. Jedno jest pewne, należy w tym akcie brać aktywny udział, aby inni nie zdecydowali za nas.

 

Każdy akt prawny powinien być refleksyjnie oceniany, przede wszystkim czy efektywnie odpowiada bieżącym wyzwaniom społecznym. Prawdopodobnie od zarania funkcjonowania nowoczesnego samorządu lokalnego największym problemem jest finansowanie, w szczególności zadań zleconych. Tocząca się od lat epopeja meandrująca z większą lub mniejszą energią przez wszystkie ekipy rządzące przypomina przeciąganie liny. Czasem udaje się coś wyrwać z centralnych środków na efektywne pokrycie kosztów zleconych przez Rząd, czasem niestety trzeba, w wielu wypadkach bezprawnie, dopłacać z kasy samorządowej. Jeżeli mamy dyskutować na wysokim poziomie i rozwiązać najbardziej palący problem samorządów, to zabezpieczenie i uregulowanie tej tematyki w ewentualnych zmianach konstytucyjnych stanowić powinny fundamentalny postulat strony samorządowej.

 

Samorządowcy są przygotowani do takiej debaty właściwie od zaraz. Od lat prowadzone są badania, które wykazują jaka jest rozpiętość i dysproporcja środków jakie samorząd otrzymuje na pokrycie zadań zleconych, w konfrontacji z realnymi wydatkami. Przykładem, jakich wiele jest choćby projekt ankietowego badania funkcjonowania urzędów stanu cywilnego realizowany przez Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych, który wykazał niezbicie jak wielka jest skala dysproporcji.

 

Środowiska samorządowe powinny wykonać podobny krok jak NSZZ Solidarność, która zrealizowała 25 sierpnia debatę konstytucyjną. W takiej debacie z udziałem Prezydenta RP i aktualnych elit rządzących powinny zostać wyłuszczone te i inne problemy, które realnie hamują działania samorządowe. Będzie to jednocześnie sygnał, że nie zgadzamy się na złe zmiany, które bez konsultacji i w niepewnych ramach konstytucyjnych próbuje się ustanowić obowiązującym prawem.

 

Jak debata, to debata. Tylko, czy decydenci nie wystraszą się daleko idących spostrzeżeń środowisk samorządowych. Dając wiarę zapewnieniom, że należy uporządkować zaniedbania ostatniego ćwierćwiecza, jestem spokojny, że wszystkie strony z ochotą przystąpią do dyskusji.  

 

Uwagi, opinie, polemika: tel. 61 854 19 73, e-mail: t.telesinski@sgipw.wlkp.pl